21.04.2015

Sulejman II Wspaniały - Jerzy S. Łątka


„Ale z tej Hürrem kawał hardej suki…”
-moja mama

Tytuł: Sulejman II Wspaniały
Autor: Jerzy S. Łątka
Wydawnictwo: Bellona
Rok wydania: 2014
Stron: 206


Jest już prawie koniec kwietnia, więc obstawiam, że większość Polaków miała już okazję usłyszeć o serialu „Wspaniałe Stulecie” (Muhteşem Yüzyıl). Opowiada on (tak z grubsza) o losach dworu osmańskiego w okresie panowania Sulejmana Wspaniałego. Niby nic, a jednak. 
Serial pojawił się bodaj w październiku 2014 i od tamtego czasu aż do teraz sprawia, że ogrom rencistów, emerytów i pasjonatów kostiumówek wszelakich od poniedziałku do piątku o 15.50 przebiera nogami jak ośmiolatek w kościele. Wiadomo - Sulejman leci na jedynce...

Serial bazuje na wydarzeniach historycznych, ale skupia się głównie na intrygach, romansach i wątkach miłosnych pomiędzy Sulejmanem a Roksolaną. To właśnie sprawia, że w kraju, w którym powstał, (czyli ojczyźnie kebaba - Turcji) dostał mocno po dupie. Chodziło np. o to, że cichodajki z haremu nosiły chusty, a w serialu ich brak, że Sulejman to był wielki wojownik – cień Allaha na Ziemi, a w serialu bardziej pokazują go jako playboya itp. Ale to nieistotne.
Ważne jest to, że u nas w kraju (oraz wielu innych) serial ten stał się hitem i zafascynował wielu rodaków kulturą i historią imperium, bo w końcu wszystko jest takie barwne, różnorodne, egzotyczne, pouczające itp. No i nie zaciąga tandetą jak niektóre opery mydlane.

Sam raczej tego nie oglądam, ale wielu ludzi w moim otoczeniu już tak (i nie, nie pracuje w domu spokojnej starości). Z ich relacji dowiedziałem się, że historia, która przedstawiana jest w serialu jest cholernie wciągająca, a postacie Sulejmana i Hürrem Sultan to już w ogóle super-extra, więc zachęcony jawnym znakiem od losu zacząłem szukać jakiegoś czytadła związanego z tematem. I znalazłem.

Jerzy Łątka napisał książkę, w której przedstawia postać Sulejmana, przez Europejczyków zwanego Sulejmanem II Wspaniałym, zarówno z punktu widzenia historyków zachodnich jak i wschodnich. Opisuje on jak wyglądało imperium przed narodzinami tego władcy, jak rosło w siłę za jego życia i jak podupadło po jego śmierci. 
Już od pierwszych stron łatwo wywnioskować, że Sulejman był konkretnym zawodnikiem. Wśród swoich ziomków zyskał przydomek – prawodawca (a np. jego następca otrzymał przydomek "opój", więc nie jest tak, że każdy sułtan miał fajną ksywkę). 
Był wyjątkowym władcą, którego charakteryzowała mądrość, sprawiedliwość, twarda ręka, no i miękkie serce, gdy chodziło o Roksolanę. Władał imperium o powierzchni prawie 15 mln km kwadratowych przez 46 lat. Do tego pisał niezgorsze wiersze, sypał groszem – by żyło się lepiej, a i innowierców nie traktował źle.
Szczerze przyznam, że nie znoszę biografii. Fizycznie ich nie mogę zdzierżyć. Do tej pory tylko ta, która traktowała o Krystynie Skarbek mi się spodobała. Teraz do listy mogę dopisać tę o Sulejmanie, bo jest całkiem spoko, choć znalazłem kilka drobnych błędów gramatycznych, które chyba uciekły przy korekcie. Ja jestem na to zwykle ślepy, wiec ktoś wyczulony znajdzie pewnie trochę więcej. Mimo to jestem zdania, że nie mają one praktycznie żadnego znaczenia, jeśli nie jest ich za wiele i nie zmieniają treści przekazu, a tu tak nie było, więc luz.

Jak dla mnie mocne 6/10.



///



Lud myśli, że na świecie tylko władztwo najważniejsze,
Przecie nic nie przewyższa zdrowia, które najcenniejsze.
Panowanie jest tylko próżną o doczesność walką,
Przecie nie masz nad jedność z Bogiem – szczęście najmilsze.
(Z wiersza Sulejmana Wspaniałego)




Sulejman był władcą osmańskim, który panował w latach 1520 – 1566. 
„Przez historyków europejskich uważany jest za Sulejmana II z tego względu, że w roku 1403, po śmierci Bajezida I, najstarszy jego syn – Sulejman Czelebi ogłosił się władcą imperium”. To tak w ramach ciekawostki, ale stoi za tym grubsza historia, więc trzeba doczytać na własną rękę… ;)

Książka składa się z siedmiu działów plus wstęp, który opisuje Sulejmana jako wielkiego wojownika, zdobywcę i prawodawcę, za którego panowania Imperium Osmańskie przeżywało prawdziwy rozkwit. Zawędrował on aż pod Wiedeń i dla Europejczyków stał się symbolem zagrożenia dla europejskiego chrześcijaństwa. Senator Jan Tęczyński powiedział kiedyś nawet, że chętniej wolałby oglądać Solimana Turczyna w Krakowie niż mieć za królową Barbarę Radziwiłłównę. Innymi słowy Sulejman nie gości w świadomości Polaków po raz pierwszy… Możecie się śmiać, ale że był aż takim kozakiem to nie wiedziałem… Aż mi wstyd.

Z uwagi na specyfikę książki nie ma sensu nic tu streszczać, ale podrzucę kilka ciekawostek z nadzieją, że kogoś zachęcą do lektury. Jakby się ktoś pytał, to mówię, że warto.

-- Tytuł – sułtan – przysługiwał nie tylko władcy, ale też członkom jego rodziny. W literaturze tureckiej słowo Sultan występuje częściej w znaczeniu członka rodziny osmańskiej, niż jako pojęcie tego, który panuje. Każdy osmański władca był sułtanem, ale tylko nieliczni męscy sułtanowie zostawali padyszachami. 

-- Dziedziczenie władzy nie przechodziło automatycznie na najstarszego syna. Młodziaki bardzo wcześnie byli kierowani do administrowania jakimiś prowincjami na zadupiu i tam byli obserwowani przez zaufanych ludzi władcy. Oni donosili mu jak im się powodzi i na tej podstawie podejmował on decyzję o tym kto będzie jego następcą. Oczywiście reszcie się to zwykle nie podobało i bili się jak emeryci o karpia w Lidlu, co oczywiście nie pozostawało bez wpływu na imperium. Mając to na uwadze Mehmed II włączył do Kodeksu Praw Domu Osmanów zalecenie takiej treści: 
„Gdy któregokolwiek z moich synów Bóg obdarzy sułtanem, jest rzeczą słuszną, aby jego bracia – z uwagi na zachowanie przyrodzonego porządku tego świata – zostali zabici”. 
Jednak rozlanie krwi członka osmańskiej rodziny uchodziło za świętokradztwo, więc sułtańskich braci (i ich synów, jeśli mieli) duszono jedwabną cięciwą łuku. 

-- Sulejman to turecka wersja biblijnego imienia Salomon.

-- Czwartą żoną Sulejmana była Hürrem Sultan, przez Europejczyków nazywana Roksolaną. Jej związek z Sulejmanem można uznać za jeden z najbardziej zadziwiających romansów wszech czasów.  Przypisywane są jej jeszcze imiona: Róża i Rozanna. Do dnia dzisiejszego nie odnaleziono jakiejkolwiek wzmianki w kronikach tureckich na temat pochodzenia Roksolany (ale „prawa do niej” roszczą sobie i Włosi, i Rosjanie i My i cholera jeszcze wie kto, bo fajna babka z niej była). Poza tym był z niej też kawał przecholery. Rozdział o Hürrem podobał mi się najbardziej. 

-- Najpowszechniejszą spuścizną ery Sulejmana, do dziś żywą w tureckim społeczeństwie, jest nałóg picia kawy (bo piwa i wina nie, gdyż Allah nie pozwala, więc z braku laku szło się na kawusię).

Tyle chyba starczy.