12.03.2015

+Size model

Modelka? Kto to taki? 
Nie mam pojęcia, ale chyba warto sobie sprawdzić...

Hmm, wychodzi na to, że to taka laska, która trudni się pozowaniem lub też demonstrowaniem strojów na pokazach mody. 
Pytanie - dla kogo te stroje? Dla mnie, dla ciebie? 
No właśnie nie koniecznie...

Sprawdzałem sobie z ciekawości definicje na wiki i wyszło, że: 

Model (mężczyzna), modelka (kobieta) − osoba zawodowo zajmująca się pozowaniem artyście (fotografowi, malarzowi, rzeźbiarzowi) lub demonstrowaniem strojów podczas pokazów mody.
Jeśli zaś chodzi o plus-size model, to definicja leci tak:
kobieta (modelka) specjalizująca się w promocji ubrań dużych, obszernych, w szczególności prêt-à-porter.
No z czystej ciekawości sprawdziłem sobie definicję prêt-à-porter.
Są to: kolekcje ubrań dostępnych w sklepach, z produkcji seryjnej, a nie szyte na zamówienie u krawca  (no nie znałem definicji tego zwrotu, aż mi głupio).

Co z tego wynika? Że te, powiedzmy, klasyczne modelki reklamują ciuchy, w które mało która laska się zmieści. Z tego co czytałem - max rozmiar to S. Nie twierdzę, że się znam, pewnie są jakieś niuanse itp., ale tak na rozum prostego człowieka, to tak z 70% społeczeństwa jest plus-size. 
Mnie to tam wisi, ale kobietom nie zazdroszczę. Wychodzi na to, że większość z was jest gruba.
Przy czym gruba oznacza - o kształtach zdrowej kobiety plus ewentualne dodatki. 
To jakaś masakra jest. 
Nie jestem jednym z tych fanatyków, którzy pokazują palcem na lalkę barbie i krzyczą, że promuje niezdrowe standardy piękna, że robi dziewczynkom pranie mózgu, że może się w przyszłości przyczynić do ich niezdrowego odżywiania, głodzenia i cholera wie czego jeszcze. Jednak muszę przyznać, że coś w tym jest. 
Inna sprawa, że dotyczy to nas wszystkich, facetów też.

Ale już nawet pomijając ten problem, to czy tylko ja mam wrażenie, że podziały typu:
normalna/gruba locha
są odrobinę krzywdzące?
Modelka to modelka. Są przecież różne rozmiary ciuchów, są ciuchy na różne okazje itd. Jeśli już muszą kategoryzować, to chyba nikomu by nie zaszkodziło jakoś bardziej to rozwarstwić...
Zresztą co ja pieprzę.
Business is business.
Nikogo nie martwi ani utrwalanie wizerunku modelki jako żywego szkieletu, ani to, że w oczach projektantów zwykli ludzie to nie tylko plebs, ale i banda spasionych knurów. 
Liczy się show, liczy się blichtr, liczy się ułuda i zachłyśnięcie wielkim światem, bo przecież kolekcja ma zejść za grubą kasę, a nic tak nie poprawia wyników sprzedaży jak okraszenie danego produktu garścią zajebistości i szczyptą dziecięcych marzeń o byciu piękną i sławną.

Jak dla mnie to tylko kolejna perfidna próba kontrolowania tego kim jesteśmy i jak mamy się postrzegać. 
Albo - rusz dupę z domu i ćwicz, schudnij, pokaż, że potrafisz. A jak się już wpasujesz w dany ciuch to udowodnisz, że jesteś kimś wartościowym, że jesteś jednym/jedną z nas, a tamte obleśne lochy jebał pies,
albo - jesteś gruby/a, ale mniejsza, nic się nie przejmuj, nic w sobie nie zmieniaj, nie ważne czy chcesz zmian, czy nie. Zostaw wszo tak jak jest, ubieraj się u nas, a nie u tamtych i pokaż światu, że grube też jest zajebiste.

W dzisiejszych czasach (co ja gadam, od wieków tak było) wszystko wkoło odbiera człowiekowi prawo, czy raczej możliwość, podjęcia w pełni wolnej decyzji. 
Nie możesz sobie przeczytać ot tak np. Zmierzchu, a to dlatego, że to chujowa książka. Nie jest istotne, że przeczytasz, dojdziesz do wniosku, że chujowa i już. Sięgasz po kolejną. Inni już dawno temu zadecydowali za ciebie. To już nie jest twoja opinia tylko wycinek ogółu - sumy zachwytów, hejtów, ślepej adoracji i konstruktywnej krytyki. Jeśli czytałeś/aś i ci się podobało, to albo jesteś jeszcze gimbem i czytujesz tego typu szajs dla nastolatek, albo masz coś z garem. 

To co robisz, gdzie robisz, z kim robisz, jak robisz, kiedy robisz, po co robisz, odkąd robisz, co robiłeś wcześniej, z kim to wtedy robiłeś itp. itd. ma już z góry określoną i odpowiednio dla danego kręgu kulturowego nacechowaną emocjonalnie wartość, na którą musisz się zgodzić, jeśli chcesz być tego częścią. Stereotypy i utarte szlaki są wszędzie wkoło, a swoją wymyśloną wolną wolę możesz sobie śmiało wsadzić w dupę, gdzie było i jest jej miejsce.

...

A tak BTW:
Piękno nie ma rozmiaru, tak jak człowieczeństwo nie ma koloru skóry, a inteligencja nie ma płci.
Jebać system.